Aktualnie online

· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 5
· Najnowszy użytkownik: SidThear

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Stan wyjątkowy a przedterminowe wybory

Kolejna dyskusja z serii "Minął Tydzień" na kanale YT "Myśli Polskiej. Tym razem w pełnym składzie. Gorąco polecam!

Wojny hybrydowe i odbijanie Krymu

Polecam najnowszą dyskusję na kanale YT "Myśli Polskiej". Tym razem w trójkę o wojnach hybrydowych i o beznadziejnym zaangażowaniu Polski w odbijanie Krymu...

Kompromitacja USA w Afganistanie

Najnowsza rozmowa w "Minął Tydzień" na kanale YT "Myśli Polskiej". Tym razem bez kol. Mateusza Piskorskiego. Zapraszam!

"Minął Tydzień" - USA, Polska, Gowin

Polecam nowy "Minął Tydzień" na kanale YT "Myśli Polskiej". Tym razem w pełnym składzie dyskutujemy o zamieszaniu wokół tzw. lex-TVN, o skandalicznej reakcji USA, o tragicznym poziomie opozycji i o p. Gowinie. I kilka innych spraw, jak zwykle. Zapraszam!



Ze Sputnikiem o spięciach PiS-USA

Polecam owoc mojej rozmowy ze Sputnikiem na bieżące tematy związane z ingerencją USA w sprawy polskie na kanwie ustawy tzw/ lex-TVN i zmiany Kodeksu Postępowania Administracyjnego, której celem jest ukrócenie dzikiej prywatyzacji, co ma naruszać rzekome prawa żydowskie do własności bezspadkowej. Oba akty stały się przyczynkiem do bezprzykładnego ataku USA na Polskę.

CZYTAJ ARTYKUŁ

Powstanie warszawskie bez refleksji

Czy można jeszcze coś dodać do monologu o powstaniu warszawskim uprawianym przez oficjalną propagandę? Raczej niewiele. W Polsce nie dyskutuje się na tematy historyczne, tak jak zresztą i na szereg innych, z geopolityką włącznie. Zamiast dyskusji, zamiast argumentów, mamy aksjomaty - jedynie słuszne i jedynie obowiązujące pod groźbą stygmatyzacji, ostracyzmu, czy usłyszenia zestawu epitetów. Zideologizowana polityka historyczna IPN i obecnego rządu nie służy badaniu historii, dochodzeniu do prawdy i wniosków oraz refleksji nad przeszłością - służy doraźnym celom politycznym. Wyrządza przy tym ogromną szkodę tym młodym ludziom, którzy się takim wykładem ideologicznym fascynują, co nie jest ani dziwne, ani zaskakujące dla młodego wieku, ale jednocześnie niezwykle smutne. Wierzący w mity oderwani od rzeczywistości, także historycznej, wyznawcy straceńczej wersji historii Polski, w której to wizji spłynięcie krwią jest tym cenniejsze im więcej tej krwi spłynie oraz wyrachowani oportuniści, zawsze wiedzący w jaką rurę dąć zarażają kolejne pokolenia młodzieży swoim destrukcyjnym przekazem, że szczytem patriotyzmu jest szczyt klęski, zniszczenie wszystkiego wokół i gigantyczne straty w ludziach. Krwawa, tragiczna strona powstania wydaje się być w ich ustach trzeciorzędnym epizodem wobec radosnej piosenki na ustach, zaspokojonego (chwilowo) pragnienia wolności i pokazania światu polskiego bohaterstwa oraz ciągłego podkreślania, że był to największy zryw podziemny w czasie II wojny. Szkoda, że nie dopowiedzą tego, co powinno być dopowiedziane obowiązkowo - że był to zryw największy, ale i największa klęska, doprawdy na skalę romantycznych złudzeń wykolejonej wersji polskości realizującej się przez ofiarę krwi. Że plan akcji "Burza" był świadectwem kompletnego oderwania od rzeczywistości polskich elit londyńskich i krajowych, które wymyśliły sobie, bez jakichkolwiek podstaw, naiwny plan, który spowodował nie tylko bezsensowne straty w samodzielnej walce z Niemcami, ale podawał na tacy ujawnionych żołnierzy służbom ZSRR, nie dopuszczającym do istnienia wrogiej sobie siły na zapleczu frontu. Że Warszawa miała być z planu wyłączona, ale ostatecznie stało się inaczej. Że na Pradze można było wygasić powstanie i uchronić dzielnicę i jej ludność przed zagładą aż do przybycia Armii Czerwonej, a w lewobrzeżnej Warszawie tego nie zrobiono. Że Bór-Komorowski niezrażony dziejącą się wokół niego masakrą stolicy i jej ludności miał czelność wydać rozkaz wywołania powstania w Krakowie, gdyż powstanie w Warszawie rzekomo dało potężny atut w rozgrywkach politycznych. Otóż, nie dało. Przeciwnie, było gwoździem do trumny polityki polskiej kierowanej z Londynu. Kwintesencją polskiej nieodpowiedzialności i lekkomyślności w szafowaniu krwią ludzką i wystawianiu na zniszczenie dorobku niezliczonej ilości pokoleń. Wbrew apologetom powstanie było więc przede wszystkim klęską polityczną, wobec której ogromne straty jakie spowodowało są tylko i aż dodatkowym oskarżeniem beznadziejnych polityków i nie mniej beznadziejnych wojskowych. Po klęsce rząd londyński przestał być podmiotem - dla aliantów zachodnich podmiotem pozostał już tylko Mikołajczyk i ci, którzy z nim poszli. Ostatni rząd londyński w czasie wojny - Tomasza Arciszewskiego, nie był już podmiotem ani przez chwilę - wegetował jedynie do momentu formalnego odebrania mu uznania. Że wreszcie ów fatalny wódz Bór-Komorowski nie tylko nie strzelił sobie w łeb na obficie zbroczonych krwią gruzach Warszawy, nie tylko nie ukrył się przed polskim wzrokiem pogardy i potępienia po wojnie, ale jeszcze w sposób wykraczający poza granice dobrego smaku wypiął pierś po order Virtuti Militari - za klęskę. To, że znaleźli się tacy, co uznali, że należy mu się honor za bezprzykładną klęskę, to jedno. To, że to odznaczenie przyjął świadczy już tylko o poziomie moralnym i deficycie honoru tego człowieka.

Tego wszystkiego nie usłyszymy dzisiaj, bo to rzekomo "sowiecka" albo "komunistyczna" propaganda. Historia jest nauczycielką życia pod warunkiem, że nauka z niej płynąca przekazywana jest rzetelnie następnym pokoleniom. W przypadku powstania warszawskiego tak nie jest. Przekazuje się mit, w którym przewagę ma uśmiech i radość oraz krótkotrwała satysfakcja.


Czytaj całość

Ocena powstania warszawskiego i dekady Gierka

Polecam nowy "Minął Tydzień" na kanale YT "Myśli Polskiej". Tym razem bez udziału kol. Mateusza Piskorskiego, ale staramy się to zrekompensować w trójkę podnosząc bardzo ważne tematy rocznicowe, jak ocena powstania warszawskiego i dekady Edwarda Gierka (29 lipca - dwudziestolecie śmierci). I kilka innych spraw, jak zwykle. Zapraszam!

Miejsce w szeregu

Obserwujemy istną huśtawkę nastrojów po stronie koalicji rządzącej w Polsce. Najpierw, zupełnie niespodziewanie, przykrywając propagandowo wyrok TSUE uderzający w Izbę Dyscyplinarną SN, czyli w element pseudoreformy wymiaru sprawiedliwości PiS, kłopoty z tzw. ustawą Anty-TVN, czy z żydowskim mieniem bezspadkowym, naczelnik Jarosław Kaczyński ogłosił w jedyny w swoim rodzaju sposób zakup 250 czołgów amerykańskich Abrams w najnowszej specyfikacji M1A2 SEPv3. Warto przytoczyć słowa JK: "To są czołgi supernowoczesne, które są w stanie dokonywać różnego rodzaju manewrów, a także prowadzić walkę, w tym prowadzić ogień, z ogromną precyzją, ogromną skutecznością". Cóż, pomnijmy, że sąd laika, gdy mówi o dziele - o dziele mówi mało, zaś o laiku wiele. To samo można powiedzieć o ministrze obrony Mariuszu Błaszczaku, który pochwalił się pomysłem wykorzystania owych czołgów. Okazało się, że ustawi je na skraju Bramy Smoleńskiej, gdzie nie ma rzek do forsowania. Jeżeli spojrzymy na mapę, to okaże się, że Błaszczak musiałby ustawiać Abramsy na terenie co najmniej Białorusi. No, to chyba dopiero po zaimportowaniu demokracji na Białoruś. Nie należy sądzić, że na podobną ekstrawagancję zgodzi się Aleksander Łukaszenka. Błaszczak może ma wszakże tajną obietnicę od Ciechanowskiej, jednakże chciałbym zauważyć, że tuż za Bramą Smoleńska w naszym kierunku jest niesławnej pamięci (dla tych, co szli na Moskwę) rzeka Berezyna, przy przeprawianiu się przez którą utonęła znaczna część Wielkiej Armii Napoleona a przy tym jego nadzieje na hegemonię w Europie. No i jeszcze Niemen po drodze. Ale, ale, może Błaszczak będzie flankować Berezynę konnicą a nad Niemnem czekać już będą oddziały kosynierów (z tym będzie ciężko - gdzie ci chłopi w dzisiejszych czasach!) lub nawet drągalierów, wzorem chlubnych tradycji walki bez broni. W każdym razie, jak się czyta obu wybitnych znawców sztuki wojennej, to człowiek od razu czuje się bezpieczniejszy. Proza życia mówi niestety co innego. Abramsy nie są bynajmniej nowe. Amerykanie przestali je produkować w latach 90 XX wieku i wszystkie kolejne wersje i specyfikacje wprowadzane są na istniejących egzemplarzach, na których dokonuje się wymiany osprzętu. A nawet stanowiąca wydawać by się mogło bezwarunkowe wsparcie dla rządu Solidarność zakładów zbrojeniowych w Polsce jest głęboko zaniepokojona ich sytuacją po zakupie Abramsów i spodziewa się ostatecznego upadku branży. Faktem jest, że taki Bumar wciąż obraca się wokół T-72/PT-91, ale w końcu czy nie należy wszędzie skończyć z tym okropnym sowieckim dziedzictwem, panie naczelniku? Ciekawe jest również to, że amerykańska agencja DSCA zajmująca się obsługą tego typu kontraktów jak ten na Abramsy, do dzisiaj nic nie wspomina o tym na swojej stronie internetowej.


Czytaj całość...

Prawdziwy koniec naszej cywilizacji

Chronologicznie rzecz ujmując, żyjemy w erze postchrześcijańskiej. Jednak, jeżeli przyjrzymy się bliżej zachodniemu światu, do którego należymy i którego pragniemy być docenianą częścią, to pojęcie „świat postchrześcijański” już do Zachodu nie pasuje. Postchrześcijański Zachód, e ścisłym tego słowa znaczeniu, to był okres od lat 60-tych do końca XX wieku. Był to czas ogromnych przemian obyczajowo-kulturowych, które jednak współistniały z dawnymi pryncypiami, wartościami Zachodu jako świata chrześcijańskiego, tj. świata, w którym, pomimo różnic dzielących wyznania, to właśnie zasady chrześcijaństwa były punktem odniesienia i w mniejszym ale raczej większym stopniu stanowiły kręgosłup tego świata. Zło, rozumiane przede wszystkim jako zaprzeczenie chrześcijańskich wartości było łatwe do nazwania, i powszechnie potępiane.

W świecie postchrześcijańskim to się zmieniło, z tradycyjnymi wartościami zaczęły rywalizować, jako równouprawnione takie postulaty, które do tej pory nie były dopuszczane do dyskusji jako równorzędne z chrześcijańskimi, a ich wymiar praktyczny stanowił raczej mroczny margines życia. To się skończyło wraz z końcem XX wieku. Postulaty często wprost antychrześcijańskie zdominowały dyskusję a potem legislację państw Zachodu, z której powoli usuwano prawa oparte na wartościach chrześcijańskich i zastępowano nowymi. O ile jednak wcześniej rewolucja odbywała się w ramach nakreślonych przez świat chrześcijański, czyli przede wszystkim w ramach rodziny, małżeństwa (pigułka antykoncepcyjna, prawo do aborcji), o tyle na początku XXI wieku po zaledwie trzech dekadach od postawienia tematu w dyskusji publicznej, uderzono w samą istotę cywilizacji Zachodu w postaci właśnie rodziny, poprzez gwałtowną propagandę na rzecz homoseksualizmu, gwarantowanie i ochronę jego praw w ustawodawstwie, kończąc na prawnym usankcjonowaniu tzw. małżeństw jednopłciowych. Stało się to na początku nowego stulecia, od tego czasu doznało ogromnego rozwoju i jest moim zdaniem uzasadnione mówienie w tym momencie o narodzinach epoki antychrześcijańskiej na Zachodzie.


Czytaj całość...

Biden-Merkel o NS2 i Abramsy

Kolejny "Minął tydzień" na kanale YT "Myśli Polskiej". Dyskusja o porozumieniu USA-Niemcy w sprawie Nord Stream 2 oraz o planowanym przez PiS zakupie czołgów Abrams.

Putin o Ukrainie. Czy Polexit jest możliwy?

Polecam naszą najnowszą dyskusję na kanale TV "Myśli Polskiej". Tym razem bez kol. Przemka Piasty. Bardzo ciekawe tematy - dokument Putina o historii Rusi i narodów ruskich, ponadto, ile jest prawdy w propagandzie o Polexicie i ciekawostki wykopane z internetu na koniec.

Linki do wystąpienia Putina:
Wersja rosyjska - Link
Wersja angielska - Link
Wersja polska (w tł. Mateusza!) - Link

Wygenerowano w sekund: 0.06
6,359 unikalne wizyty